Chesc Wspolcierpietniczki,
podobnie jak wiekszosc czytelniczek tego forum mam vv i zyje z nia od 15 lat. Na sczescie jestem emigrantka i od 8 lat nie musze znosicz dyletanctwa i chamstwa polskich lekarzy. W trakcie tego okresu mialam tez czasy wzglednego spokoju i problemy rozpoczely sie znowu przed rokiem w skutek vaginalnej bakteriosy w skutek zazywania antybiotykow. Od tego czasu jestem pod opieka spezjalistki od vv w klinice w Niemczech. Pod jej opieka wyprobowalam juz cala liste lekarstw, niestety czesto bez wiekszych sukcesow. Teraz robie dobre doswiadczenia z kombinacja Guajuazylu (mozna kupic w polskiej aptece bez recepty w tabletkach), Cynk+Vitamina C i pigulka Cezarette, ktora sie bierze 28 dni i nie ma przy niej okresu i w zwiazku z tym zwiazanych podraznien pochwy. Jesli chodzi o Gaujazyl, to znalazlam informacje na temat tego leku w zagranicznej literaturze. Nie wiem dokladnie dlaczego ta kombinacja dziala, ale od ponad miesiaca jest u mnie poprawa.
Jesli macie zamiar sprobowac tego leku, to pogooglujcie najpierw vulvodynia + Guaifenesin i sprawdzcie czy wam odpowiada. W trakcie terapii nie mozna uzywac produktow z aloe vera, mieta i salicylatami (np. aspiryne), poniewaz te produkty blokuja dzialanie tego leku.
I generalnie odpuscie sobie bieganie od jednego do drugiego ginekologa, ja w ten soposub sobie tylko pogorszylam objawy, bo polscy lekarze leczyli mie przez 7 lat na gzybice, ktorej nie bylo. Zamiast placic ignoranckim lekarzom, ktorzy NIE CHCA znac tej choroby, lepiej czytac literature zagraniczna i informowac sie o nowych wynikach studiow medycznych.
Nie poddawajcie sie dziewczyny, bo po ciezkich dniach przychodza te lepsze. Powodzenia
aga




