Jakiś czas temu, zachęcona przez artykuł o dbaniu o siebie podczas wizyty, napisałam list do lekarza, który mnie kiedyś zbadał.
W liście wyraziłam swój żal o nadużycie zaufania i bezczelne zachowanie, jakiego się dopuścił.
Sytuacja wyglądała następująco: tuż po badaniu leżałam jeszcze na fotelu, doktor zdejmując rękawiczki GAPIŁ SIĘ na moje krocze, po czym powiedział, że piękna ze mnie kobieta i klepnął mnie prawą ręką w nagie, lewe udo po wewnętrznej jego stronie. Sytuacja tym bardziej przykra dla mnie, że na "samolocie" trudno się jakkolwiek ruszyć i nie miałam żadnych szans się wybronić, zrobić uniku, cokolwiek... Gorzej niż w barze!
Nie dostałam odpowiedzi na swój list, ale po wrzuceniu go do skrzynki poczułam ulgę. Moje ciało, nawet w gabinecie, należy ciągle wyłącznie do mnie!