Tak jak w temacie.
Z poprzednim mężczyzną razem odkrywaliśmy moją V, bo też razem wkraczaliśmy w świat seksu... Nie było kolorowo, nigdy nie było idealnie, czasem było strasznie...
I jak zacząć nowy związek? Jak się nie bać? Co zrobić, by strach przed bólem nie paraliżował i by te namiętne chwile z nowym mężczyzną były cudowne i by ich nie unikać i nie rezygnować z miłości?




