Wpisujcie tu proszę nazwiska i namiary do lekarzy warszawskich.
Wpisujcie tu proszę nazwiska i namiary do lekarzy warszawskich.
napisałam dłużej w Twoim poprzednim wątku 'Warszawa'.
tutaj napiszę tylko nazwiska : Leonowicz, Dębski.
Poniżej to, co bm napisała w tym drugim wątku:
"Z góry powiem, że na wizycie byłam niespełna dwa tygodnie temu, nie mogę więc niczego zarekomendować. Dr Leonowicz, którego tutaj znalazłam (nie pamiętam nawet w jakim wątku), przyjmuje na Bielanach. Przekonało mnie właściwie to, że na swojej stronie pisze! że zajmuje się vulvodynią.
http://www.ginekologia.waw.pl/?ginekologia,2
Jak wspomniałam, nie mogę i nie chce się wypowiadać kategorycznie, bo nie mogę powiedzieć, że wszystko się zmieniło, poprawiło. W każdym razie jest to jakiś namiar, i może nie zaszkodzi skorzystać... Jeżeli chodzi o mnie, zaczęłam oczywiście od wymiany całej bielizny na bawełnianą, i to rzeczywiście pomaga, mniej zaognia. Zresztą ja mam do czynienia bardziej vestibulodynia niż z vulvodynią, a także częstymi infekcjami układu moczowego (tzn. często mi marzną stopy i taki jest skutek),i akurat na mnie Lignocaina, jak i bawełniana bielizna działa w tym sensie że nasilenie objawów jest zdecydowanie mniejsze. Wydaje sie banalne, wrecz smieszne, ale cos w tym jest. Ponadto dostałam doustne leczenie przeciwgrzybicze, bo, co czesto tez mozna odnalezc tutaj na forum, vv jest zwiazana ze swoista grzybica, ktora nie wychodzi w posiewach ale krazy gdzies w organizmie, mowiac lakonicznie. Na wizyte mam sie zglosic za miesiac, i gdy nie bedzie poprawy, co zreszta wiadomo ze nie stanie sie z dnia na dzien (juz to zaakceptowalam...), to bedzie dalsze leczenie. Wracajac jednak do samego lekarza, pozytywnie zaskoczylo mnie podejscie do pacjenta i kompleksowosc z jaka do mnie podszedl, przynajmniej takie jest pierwsze wrazenie. Na wizycie siedzialam z pol godziny o ile nie wiecej, wszystko dokladnie zostalo mi wytlumaczone, i samo to bylo budujace, chyba nigdy zaden ginekolog az tyle uwagi i pytan mi nie poswiecil. Ale caly czas zastrzegam, zobaczymy co bedzie dalej.
Jezeli chodzi o Warszawę, jest też dr Dębski, z ktorym był wywiad w Twoim Stylu, tutaj jest jakis wątek na ten temat.
Mam nadzieje ze komus moze pomoze chociaz taka informacja, pamietam jak sama wertowalam forum, szukajac jakiejkolwiek pomocy."
Trzy tygodnie temu bm pisała o wrażeniach dot. wizyty u dr Leonowicza. Jestem ciekawa jak przebiega leczenie. Może się odezwiesz. Pozdrawiam serdecznie.
hej, co do leczenia, niestety u mnie pojawiły się dodatkowo kłykciny, co wzajemnie się nakręca. I mimo że czuje się lepiej, tzn nie mam dolegliwości nonstop, to dostałam amitrypline, której wcześniej nie brałam, no i krem który ma sobie poradzić z kłykcinami. Mam nadzieje, ze to spowoduje ze zarowno ból przy dotyku jak i czasami przy oddawaniu moczu minie (bo to nadal sie utrzymuje). Znalazłam niedawno gdzieś tutaj na forum wypowiedz ze jakiejs dziewczynie dr Leonowicz pomógł, mam nadzieje ze i tak będzie w moim przypadku. Jeżeli zastanawiasz się na Aniesik, czy się wybrać, to mogę powiedzieć, ze wrażenie podejścia jest naprawdę pozytywne, no ale wychwalać będe, jeżeli wszystkie dolegliwości mina..
Mam nadzieje, ze komuś te wpisy pomogą.
Pozdrawiam!
Nie wiem, jaki to krem na kłykciny, ale powiem szczerze - w dzisiejszych czasach leczenie kłykcin w domu (samodzielnym nakładaniem czegokolwiek) to nieporozumienie. Miałam kłykciny dwa razy. Przez kłykciny zachorowałam na VV. Idiota (excusez le mot) ginekolog przepisał mi płyn (condyline) do nakładania na kłykciny w domu. To bardzo podrażniający preparat, piecze niemiłosiernie i powinien być aplikowany wyłącznie na brodawkę. Abstrahuję od faktu, że kobieta nie jest w stanie sobie tego sama nałozyć, musiałaby chyba być wygimnastykowana jak rumuńska gimnastyczka, plus powinna posiadać mega dużą lupę. Mąż starał się jak mógł, ale ponieważ kłykciny były malutkie ten lek dostawał się też niestety na zdrową skórę. Efektem tego - vulvodynia. Oczywiście po jakimś czasie kłykciny wróciły, ponieważ takie amatorskie leczenie w domu jest niedokładne. Kolejny ginekolog zastosował krioterapię. Tam leczenie i ból przy nakładaniu trwało ze dwa tygodnie o ile pamiętam, a przy krio wszystko trwało chyba ze dwie minuty. Plus od wielu lat brak nawrotów.
A wiec z doświadczenia ostrzegam przed takim samoleczeniem. Nie ma to sensu. Jeżeli podrażnisz sobie tym kremem zakończenia nerwowe to podkręcisz sobie objawy choroby.
Z tego co wiem krioterapia też podrażnia zakończenia, dlatego dostałam krem, do tego wiem raczej gdzie mam kłykciny i że musze dokładnie na nie go nałożyć. Vulvodynie miałam zdiagnozowana zanim mi sie pojawiły kłykciny, a z tego co wiem po krioterapii mogło by być jeszcze gorzej. Krem się nazywa Aldara, może też podrażnić, ale zobaczymy jak to będzie... W każdym razie dzięki za opinie.
Nakładałam sobie płyn i miałam krio. Jeżeli kiedykolwiek kłykciny powrócą na pewno zdecyduję się na krio. Krio to podrażnienie trwające naprawdę chwilę, krem nakładasz przez dłuższy czas, moim zdaniem w taki sposób bardziej ryzykuje sie podrażnienie. Po krio nie miałam takiego dyskomfortu jak po condyline. Nie wydaje mi się, żeby u mnie krio pogorszyło VV. Condyline ją wywołało...
Bardzo dziękuję BM i Izie za cenne informacje. U mnie oprócz wieloletniej vulvodyni, występuje choroba sromu, której przyczyna - pomimo blisko 1,5 rocznego leczenia, nie została znaleziona. Leczenie m.in. wieloma maściami sterydowymi bardzo pogorszyło sytuację. Byłabym wdzięczna za każdą informację o lekarzach(ginekologach, dermatologach), którzy leczą choroby sromu. Miejsce nie ma znaczenia, bo myślę, że takich specjalistów w Polsce nie jest wielu. Do BM mam olbrzymią prośbę o kontakt na adres: aniesk@o2.pl w sprawie dr Leonowicza. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Kiedy przeczytałam o dr Leonowiczu, lekarzu, który zajmuje się vulvodynią tak niedaleko mnie (mieszkam w Łodzi), natychmiast postanowiłam spróbować. Vestibulodynię podejrzewałam u siebie od dawna, odkąd trafiłam na tę stronę - niestety, moja ginekolog, choć ogólnie pomocna, w tym temacie jest zupełnie zielona, tak jak większość lekarzy w Polsce.
Moja wizyta u dr Leonowicza była przełomowa. Kiedy zaczęłam opowiadać, że mój problem odkryłam właściwie z pierwszą wizytą u ginekologa, pan doktor wszedł mi w słowo i powiedział: "i zapewne usłyszała pani, że histeryzuje i to wcale nie boli" - wtedy wiedziałam już, że dobrze trafiłam :)
Moja wizyta trwała godzinę - krótki wywiad, badanie, wyjaśnienie czym jest vestibulodynia, jak się ją leczy i od czego zaczniemy + wypisanie recept. Rzecz jasna już sama byłam obczytana w temacie, ale uważam, że to ważne, że pan dr stara się wszystko wytłumaczyć, kilka razy pytał mnie, czy nie mam więcej pytań.
Nikt w życiu nie badał mnie tak delikatnie. Pan dr za każdym razem uprzedzał, co robi, co zrobi za chwilę. Zbadał mnie z wziernikiem (wprawdzie maleńkim, ale jednak), co mojej ginekolog się do tej pory nie udało. Nie umarłam na fotelu ginekologicznym i nie wyszłam z gabinetu zaryczana, co do tej pory nie zawsze się udawało.
Poza tym wszystkim zostałam potraktowana jak człowiek, sympatycznie, niestresująco, życzliwie. Nawet zdarzyło się panu doktorowi narzekać na lekarzy, którzy negują istnienie vv - i skomentował, że ciekawe czy by negowali, gdyby sami to przeżyli...
Wizyta kosztowała mnie 200 zł + 50zł posiew, ale warto. Jeśli ktoś potrzebuje lekarza, który może zdiagnozować vv, bez cienia wątpliwości polecam. co do skuteczności leczenia, jestem na początku drogi, więc trudno o czymkolwiek przesądzać, ale z rozmowy wnioskuję, że dr Leonowicz z pewnością jest kompetentny.
Szczerze mówiąc, nawet gdyby nie udało mu się mi pomóc, o ile lepiej jest człowiekowi, kiedy trafi się na lekarza, który rozumie, co się do niego mówi i wierzy, że to boli, a nie serwuje rady pt. "niech się pani napije wina i rozluźni".
Musisz się zalogować żeby móc pisać.