Im więcej poznaję Waszych historii (czy w moim gabinecie, czy tu na forum) tym bardziej mam wrażenie, że dolegliwości związane z v dzielą się zwykle na dwie główne kategorie:
1. Walkę z nieustającym bólem, który z czasem odbiera chęć życia
2. Cierpienie związane z bolesnym życiem seksualnym
Zwykle jest tak, że punkt pierwszy to główny problem kobiet z vulvodynią właściwą, a drugi - z vestibulodynią. Oczywiście bardzo wiele kobiet zmaga się i z jednym, i z drugim.
Przeraża mnie ilość cierpienia, z którym kobiety z v zmagają się przez miesiące i lata. Wiem, że w Polsce cierpienie na v to samotna droga. Ale to, że nie leczy się objawowo u nas bólu związanego z v nie oznacza, że możliwości się wyczerpały. Spójrzcie proszę na wykaz leków uśmierzających ból na świetnej merytorycznie stronie o dolegliwościach pęcherza:
http://www.pecherz.pl/leczenie-bolu.html
Z tego, co czytałam wiele z tych leków używa się na świecie też przy vulvodynii, zwłaszcza właściwej.
Jeśli cierpicie ponad wytrzymałość, to zwracajcie się do lekarzy z tą listą.
Trzeba zacząć głośno mówić o tym, że kobietom z v należy się opieka, i jej nie otrzymują. Ale też my same musimy sie nauczyć o siebie walczyć i o siebie dbać.
Jeśli którejś z Was coś pomaga przy uśmierzaniu bólu, to napiszcie.
Pozdrawiam, Agnieszka




