Czytam forum od około tygodnia,a znalazłam je,kiedy zdeterminowana "wbiłam" w google "przewlekły ból krocza".Zaczynam podejrzewać u siebie vv; jestem w okresie menopauzy.W zasadzie nigdy nie miałam większych dolegliwości ginekologicznych.Co dwa lata robię USG,mamografię i tyle. Od jakiegoś czasu miewałam bóle jakby przeszył mnie nóż,ale ponieważ były sporadyczne , "przechodziły" i dawały funkcjonować zapominałam o nich.W tym roku nasiliły się i bywa,że nie mogę chodzić.Z początku kojarzyłam je z rehabilitacją kręgosłupa (musiałam nawet przerwać pole magnetyczne) i tym,że po rzuceniu palenia przytyłam...
Bóle nasilają się po dłuższym siedzeniu.Mam wrażenie jakbym odbiła "te miejsca" podczas jazdy na rowerze,czy koniu...od dwóch miesięcy są to już bóle codzienne;a zbiegły się z przejściem na emeryturę;nie wiem więc czy nie mają podłoża psychicznego;myślałam,że jeszcze jakiś czas będę czynna zawodowo...
W czwartek idę do ginekologa (zupełnie nowego) i nie wiem czy zasugerować vv,co do której sama jeszcze całkiem przekonana nie jestem.Być może są to jednak bóle od kręgosłupa...a tak w ogóle jestem w szoku,że istnieje taka choroba i,że w zasadzie nie ma na nią rady,a przecież tak bardzo nie daje normalnie żyć...pozdrawiam serdecznie




