Witam,
wreszcie znalazłam osoby mające problemy do moich.
Problem vulvodynii, a właściwie westibulodynii pojawił się na początku tego roku.
Mam 34lata, nigdy wcześniej nie miałam żadnych problemów z infekcjami grzybiczymi,ani też bakteryjnymi, mimo długoletniego stosowania antykoncepcji hormonalnej.
Wykonywane każdego roku posiewy zawsze były jałowe.
Pojawienie się westibulodynii mogę jedynie łączyć z momentem, od kiedy stosuję leki na nadciśnienie krwi, ponieważ nie mam żadnych innych problemów zdrowotnych.
To, co zaczęło się w tym roku jest koszmarem....
Na co dzień nie odczuwam żadnych dolegliwości,natomiast próba podjęcia współżycia to prawdziwa męka, mimo,że nigdy wcześniej takie kłopoty się nie pojawiał.
Stosuję środki nawilżające, ale to na niewiele się zdaje.
Przy wejściu do pochwy powstają mikrouszkodzenia, niewielkie pęknięcia śluzówki,otarcia ,które powodują koszmarny ból podczas współżycia.
To prawdziwe piekło - samoistnie goją się dopiero po ok 4dniach, ale każda następne współżycie wywołuje na nowo ból.
Wykonałam szereg badań w kierunku grzybów, bakterii, lecz nic nie znaleziono.
Odwiedziłam kilku ginekologów,ale żaden nie potrafi mi pomóc - twierdzą,że nic się nie dzieje....
Wypisują tylko recepty na różne maści przeciwgrzybiczne.
Czy jeszcze będzie normalnie????
Pozdrawiam Was
Asia




