Pisalam juz o tym w innym watku - ale dodam pod nowym tytulem.
Mam to szczescie leczyc sie w Anglii, na oddziale ginekologiczno - urologicznym, ktory jest wyspecjalizowany w leczeniu vestibulodynii/vulvodynii.
Szpital tutaj (miasto Chertsey, niedaleko Woking, na poludnie od Londynu):
http://www.blancheheriot.info/
Dziewczyny, jesli nie mozecie znalezc nikogo kompetentnego w Polsce, a znacie angielski - moze warto wybrac sie do Anglii?
Klinika jest typu walk-in and wait - czyli przychodzicie bez zadnego skierowania, rejestrujecie sie (nie musicie podawac zadnych konkretnych danych, wystarczy nawet imie i nr tel komorkowego lub mail!), odczekujecie w poczekalni i przyjmuje was lekarka.
Wszystkie testy sa za darmo.
Leki (masci z lidokaina/ antyhistaminy/ amitryptylina/ a nawet lubrykant!) sa za darmo, dostajecie je do reki.
Opieka jest super. I przede wszystkim - oni wiedza, co to jest, ponoc maja CODZIENNIE pacjentki z vulvodynia/vestibulodynia i mowia, ze leczenie w ogromnej wiekszosci przypadkow konczy sie sukcesem!
Ja lecze sie dopiero od trzech miesiecy i jestem po dwoch wizytach - za jedna wizyta dostaje sie lekow na mniej wiecej 2-3 miesiace terapii, zaczynaja od najprostszej terapii - czyli tylko znieczulanie miejscowe, zakaz kapieli babelkowych, podmywanie sie emolientami, pozniej dolaczyli mi silne leki antyalergiczne, bo u mnie podejrzewaja zwiazek z alergiami skornymi. Za dwa miesiace kolejna wizyta - jesli mi nie przejdzie, dostane amitryptyline i skierowanie na fizjoterapie.
Jesli macie mozliwosc i gdzie sie zatrzymac - moze na tydzien/dwa - sprobujcie. Koszt pewnie nie bedzie duzo wyzszy niz setki wizyt u roznych lekarzy.
Pozdrawiam!




