Witajcie! Na początku chciałabym powiedzieć, że znalazłam tu wiele cennych informacji na temat pochwicy, którą podejrzewam u siebie.
Mam 21 lat i u ginekologa byłam pare miesięcy temu na profilaktycznym badaniu, oczywiście bolesnym, ale lekarz tylko kazał mi się wyluzować i nie zaciskać mięśni, co nie było zależne od mojej woli.
Lekarz nie zaniepokoił się niczym, więc uznałam, że fizycznie jestem zdrowa, jednak jest jeden problem.
Kiedy miałam 15lat, mój pierwszy stosunek odbył się w sposób brutalny i bolesny. Nie był to ewidentny gwałt, bo na początku sama się na to zgodziłam, ale nie należało do najprzyjemniejszych i najdelikatniejszych momentów. Potem miałam poczucie winy i myślałam, że "wszyscy już wiedzą". Nie czułam się w tym najlepiej. Od tamtej pory, na kolejne zbliżenie zdecydowałam się dopiero rok temu, a więc w wieku 20 lat. Niestety ból był na tyle silny, że albo kończyło się płaczem, albo tzw "przeczekaniem" w cierpieniach, aż partner skończy. Po 3 tygodniach prób współżycia, albo jeśli już bolesnych stosunków, postanowiłam zerwać z tym chłopakiem. On nie mógł zrozumieć, dlaczego jestem taka "ciasna", a kiedy próbowałam zrobić to po kieliszku wina, fakt nie czułam bólu, ale przyjemności też nie, więc "wypicie dla rozluźnienia" też nie jest dobrym rozwiązaniem. Dziś mam 21 lat i ciągle jestem sama.
Przecież nie powiem nikomu na początku znajomości, że mam taki problem, bo mężczyźni mają to do siebie, że są płochliwi i nie rozumieją takich spraw. Z kolei czekać aż chłopak się zakocha byłoby egoizmem z mojej strony. Nawet jeśli już ktoś mi się podoba, to albo uciekam, bo "nie mam czasu", albo proponuję przyjaźń. Dodam jeszcze, że w moim domu seks w młodym wieku przed skończeniem studiów zawsze uważany był przez moją mamę za "głupotę". Zawsze kiedy wychodziłam gdzieś ze swoim chłopakiem, mówiła: "Tylko nie zrób nic głupiego, masz jeszcze studia przed sobą, masz czas na współżycie". Po takich słowach już nie musiała się martwić, na pewno tego nie zrobię. Teraz, kiedy mieszkam sama (od 17 roku życia), kiedy wiem, że jestem dorosła, nadal nie potrafię sobie poradzić z tym problemem. Ciągle mi w głowie huczą słowa mamy, która do tej pory święcie jest przekonana że jestem dziewicą. A ja boję się i wstydzę wyprowadzić ją z tego błędu.
Czy jestem skazana na samotność? Co robić?




