Promyk, ja jak już pisałam wyżej miałam problemy z pęcherzem właściwie od dziecka.Zdiagnozowano u mnie jakieś 6 lat temu zwężenie cewki moczowej, musiałam przejść dwa zabiegi kalibracji, dosć bolesne ale niestety konieczne i teraz mam z pęcherzem spokój.Jednak jak zaczęła się moja v a ja nie wiedziałam jeszcze co to takiego przebadałam się dokładnie u urologa (badanie urodynamiczne, musiałaś takie mieć robione jeśli stwierdzili u Ciebie cechy nadreaktywnego pęcherza) nic takiego się z pęcherzem nie działo, doraźnie po bolesnym badaniu brałam vesicare, które jest też przeciwbólowe, ale pęcherz mam ok.Musiałam to jednak sprawdzić, zanim doszłam do vulvodynii.Muszę tylko pilnować się i dużo pić, czasem najwyżej biorę preparaty żurawinowe (najlepszy dla mnie jest VitaButin).A co do Ciebie myślę że musisz się dokładnie przebadać, jest jeszcze takie badanie ono się chyba nazywa urografia mikcyjna czy jakoś tak, w każdym razie wykazuje ono czy pęcherz jest do końca opróżniany, czy nie ma zastojów moczu.No jest tych badań cała masa grunt to mieć dobrego urologa.A co do vesicare to jeśli bierzesz je dopiero 4 dni to myślę,że jeszcze za krótko na pozytywne efekty.Niestety, pewnie urolog też Ci to mówił, musisz wziąć cała serię i wtedy dopiero zobaczyć czy działa czy nie.Jest taka strona http://www.pecherz.pl tam też są przydatne informacje, ale przede wszystkim dobry urolog, dokładne badania i trochę cierpliwości (wiem jakie to trudne).Pozdrawiam, trzymaj się.