Natko,
wielu lekarzy zagranicznych (specjalizująych się w vv) zaleca porody naturalną drogą, bo podobno często to wpływa korzystnie na vv. Doktor Knud Damsgaard, z którym niedawno rozmawiałam (opiszę to wkrótce w osobnym poście) mówił, że 50% jego pacjentek chorujących na vestibulodynię po naturalnym porodzie znacznie lepiej się czuje. Mówił, że nie wiadomo dokładnie dlaczego tak jest, ale że jest to taki "szok" dla tych tkanek, że sytuacja się może od tego bardzo zmienić na lepsze. Mówił też, że swoim pacjentkom z vv podaje podczas porodu znieczulenie.
Z drugiej strony - nawiązując do naszej rozmowy z Maritą - dr Damsgaadr też mówi, że 80% jego pacjentek czuje się znacznie lepiej po vestibulektomii, więc to zapewne są kobiety, które nie cierpią przede wszystkim na przewlekłe infekcje grzybicze...?
No i żeby napisać wszystko, co na dzień dzisiejszy wiem, to też czytałam o kobietach, u których vv zaczęła się po porodzie. Choć to akurat może nie jest taki problem dla kobiet na tym forum... No, ale może vv może się też czasami pogorszyć po porodzie...? Czy któraś z Was tak miała?
Tak czy siak Dr Damsgaard był przekonany, że poród przy vv jest generalnie bardzo dobrym rozwiązaniem (w sensie dosłownym i przenośnym:)
Pozdrawiam,
Agnieszka